Słów kilka o zachodniej netykiecie, kulturze i rozsądku panującej w internecie na przykładzie aplikacji facebook-owych.

800px-Male_Moose

Przez wiele lat mieliśmy okazję „tłuc” aplikacje na Facebook-a na polski rynek. Głównie konkursy, zabawy, fotozabawy, głosowania, rankingi itp…. Typowa szybka rozrywka oparta na mechanizmach socialowych. Za każdym razem właściciel aplikacji (właściciel marki) oczekiwał, aby aplikacja działała tak, żeby przed jej uruchomieniem użytkownik był „zmuszany” do polubienia danego FanPage-a. Również w celu dalszej zabawy aplikacja wymagała zgody na dostęp co najmniej do adresu e-mail a czasem na bardziej zaawansowany dostęp do like-ów, zdjęć, historii itp… Wszystko po to aby aplikacja była po pierwsze motorem do napędzania liczby like-ów na FP a po drugie żeby zebrać w bazie maksymalnie możliwy materiał marketingowy do dalszej komunikacji (maile, imiona, płeć, wiek itp…).

Narodził się z tego właściwie taki standard aplikacji FB, która zanim można się nią pobawić najpierw przymusza do like-a a potem na poprawkę wali po głowie potrzebą dostępu do danych wrażliwych. Co więcej – każda zabawa typu „dodaj coś od siebie” (zdjęcia, komentarz, wpis etc…) jest zawsze ściśle moderowana przez redaktorów prowadzących FP. Całkiem zrozumiałe, żadna szanująca się firma nie chce mieć przez przypadek niestosownego zdjęcia wstydliwej części ciała w otoczeniu swojej marki (a jak wiemy w internecie czasem można natknąć się na nierozsądnych żartownisiów). Tak wygląda polski rynek aplikacji na FB od strony ich „zasieków”.

W ostatnim czasie mamy okazję produkować kilka aplikacji FB na rynek skandynawski dla całkiem sporych i bardzo znanych marek. Bardzo miłym zaskoczeniem dla nas był standard jaki panuje w internecie na dalekiej zimnej północy. Po przeczytaniu dokumentacji (brief-u) okazało się, że w aplikacji, w której użytkownik ma możliwość dodawania własnych zdjęć potraw jakie wykonał nie ma przewidzianej moderacji. Zdjęcia pojawiają się w markowej aplikacji natychmiast po ich dodaniu. Co więcej, nie ma też wymuszania like-ów oraz o zgrozo! aplikacja nie wymaga autentykacji FB. „Znaczy się każdy może dodać tam w dowolnej chwili dowolnie niestosowną i niesmaczną fotkę pewnej wstydliwej części ciała i to kompletnie anonimowo?!” Na taką uwagę nasi skandynawscy koledzy odpowiedzieli wprost i szczerze: „… ale przecież nikt nie doda takiej fotki tej części ciała. U nas się takie rzeczy nie dzieją, nie obawiajcie się…”. O jaka piękna i doskonała musi być to kraina ludzi mądrych i rozważnych. Co więcej – nie jest to wyjątek od reguły – tam po prostu panuje taka reguła oparta na zaufaniu, rozsądku i smacznej zabawie.

Przypomina to trochę historie o perfekcyjnych, protestanckich, zachodnich krainach gdzie nie zamyka się domów i samochodów a w oknach nie zasłania się zasłon (do czasu wstąpienia Polski do strefy Schengen ;) ). Nikt do końca nigdy nie wierzył w ich istnienie. Okazuje się jednak, że taka kultura istnieje i równie gładko została przeniesiona do internetu.

Jesteśmy dumni, że możemy pracować dla takich klientów z północy i tą dumą się z Wami dzielimy.